uśmiecham się do Ciebie, mój Ty Panie B. ukochany.
uśmiecham się do Ciebie, boś smutny taki, zmartwiony.
martwić się nie musisz; czas tak szybko płynie i to, co złe i nieprzyjemne szybko od nas oddali.
już za dwa dni znowu w domu będę; mocniejsza, zdrowsza, pełna sił.
niech Cię serce nie boli, gdy płaczę. ja łzy wylać muszę, zaszlochać, by lżej na duszy mi było.
ja mocna, silna tak sobie ze stresem radzę; na chwilę w panikarza się zamieniam, mięczaka, płaczka,
by za łez kilka stanąć równo na nogi i... uśmiechnąć się do Ciebie, z miłością namilić.
Karina Serdioukova pisze...
OdpowiedzUsuńAguś,
Pięknie mówisz o swoich uczuciach, ździebko smutnawo... Dziękuję za ten blog twój cudowny, za Natusię przeuroczą. Taki mały cudowny okruszek z niej, dający przeogromniaste szczęście.
Buźka
Kari