czwartek, 28 października 2010

o niej i o mnie...wiosennej

Dziś odwiedziła mnie Monia moja irlandzka. Co za radość, co za szczęście.
Znamy się już 16 lat. I wciąż między nami jest tak samo kolorowo, przyjaźnie, po siostrzanemu.
Dzieli nas mnóstwo kilometrów; widzimy się tylko kilka razy w roku i mimo tej odległości, niewidzenia wciąż potrafimy swobodnie ze sobą rozmawiać; jakby nasza rozłąka trwała nie długie miesiące, ale zaledwie moment, chwil kilka, co najwyżej dzień jeden...
Teraz, gdy życie gorzki ma smak, szczęściem dla mnie są rozmowy długie przez telefon, sms-y krótkie, myśli,
co w milczeniu do siebie nas zbliżają i bicia serc, co dźwięk naszych imion rytmicznie wystukują.
Największym jednak błogosławieństwem są spotkania, podczas których uczucia widać na twarzy, w oczach blask, niepokój; kiedy można za rękę Przyjaciela chwycić, przytulić, wtulić się w niego i ciepła troszkę przejąć, by jesień przetrwać, chłód serca rozproszyć, by samotnym się nie czuć, by nie zapomnieć, że się jest kochanym, ważnym, potrzebnym.

Monia ma piękne ciemne oczy, w które nie sposób nie patrzeć.
Włosy ma długie, kruczoczarne.
I uśmiech, o którym Poświatowska najpiękniejsze wiersze mogłaby pisać.
Uwielbiam ją za jej mądrość, za myśli i postawy błyskotliwe, za jej spokój, który z radością życia pięknie się przeplata.
Lubię jej w obłokach bujanie, jej świat idealny, o którym tak pięknie opowiada, w który tak mocno wierzy...

Gdy jestem przy Moni zaczynam na nowo odzyskiwać siły...
Tak niewiele trzeba, by zapomnieć o tym, co złe...
małe, wielkie coś potrzebne do szczęścia ukryte jest w przyjaznym, ciepłym spojrzeniu;
promiennym uśmiechu,
dotyku dłoni
i
kropli wiary...


Odżyłam.Wykąpałam Natusię. Sama samiuteńka. Do snu ją utuliłam. Zjadłam przepyszną kolację. Zaraz z mężem zagram w scrabble. Wiem, że wygram. Jestem w formie ;)
Jutrzejszego dnia doczekać się nie mogę. Sprzątania, zmian wystroju, aranżacji w naszym domu a potem długiego spaceru w słońcu, które na pewno dla nas się pokaże. I sesji zdjęciowej, jesiennej, wielobarwnej.
Odżyłam. Piszę.
W tle słychać Bei Bei & Shawn Lee...uśmiecham się; uśmiecham!!!

3 komentarze:

  1. Cieszę się bardzo, że masz taką Monię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I Ciebie mam Wiolu! Ciebie Słońce Ty Moje!

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie uśmiech i bliskie nam osoby. Tego nam trzeba :) Słodkich snów Kochani :)

    OdpowiedzUsuń