Wczoraj miało być o urodzinach Natusi a tymczasem skończyło się na opowieści o uczuciach jej Mamy.
Dziś nadrabiam zaległości i prezentuję bilans wczorajszych urodzinowych wydarzeń:
- dzień rozpoczęliśmy o 6:50, dorośli skończyli go po północy, Nacia już o 18:25
- mimo radosnych chwil, nie obyło się bez łez; zanotowaliśmy kilka niegroźnych nataszkowych obrażeń: skaleczona dolna warga (winny: prawa dość pokaźna jedynka); przytrzaśnięty palec serdeczny prawej rączki (winny: drzwi łazienkowe), stłuczenia spowodowane upadkami przy prowadzeniu urodzinowego nabytku - małego, drewnianego wózka dla lalek.
- na urodziny zaproszono 18 gości (frekwencja 100%)
- zjedzono dwa torty i niemałe ilości przepysznych ciast; wypito sporo pysznej herbaty, kawy, delektowano się smakiem wina i wiśniówki rocznik 2009 made by babulapyza
- podczas imprezy Nacia była przebierana trzy razy; pierwszy styl miejski urzekł,
trzeci ala china girl zachwycił, jednak największą furorę zrobił strój calineczki-baletnicy; zwiewny, lekki, dziewczęcy, różem muśnięty...
- podczas zdmuchiwania świeczki na urodzinowym torcie Nataszka w najlepsze bawiła się telefonem Taty;
tu muszę Was Drodzy Czytelnicy uspokoić...świeczka zgasła, a to znaczy, że płuca rodziców Naci wciąż jeszcze są w dobrej formie
Za lat kilka wspominać będziemy z radością i rozrzewnieniem ten wyjątkowy dzień, w którym osiemnaście osób na niewielkiej ilości metrów kwadratowych świętowało Pierwsze Urodziny Wesołej Natusi - Naszej Najukochańszej Córeczki, Iskiereczki, Ptaszyny...



Witam serdecznie i składam najlepsze życzenia dla małej Ślicznotki, która przestała być już niemowlęciem :)
OdpowiedzUsuńA ja obiecuję tutaj z ciekawością zaglądać :) pozdrawiam!!!
Dziękujemy ślicznie za życzenia!
OdpowiedzUsuńcieszę się, że udało się Pani tutaj dotrzeć :)
pozdrawiam gorąco!!!