za nami 365 dni radości, szczęścia, dumy, szybkiego bicia serca, troski, poznawania na nowo siebie, świata, walki ze słabościami, strachu przed nieznanym, odpowiedzialności oraz głębokich spojrzeń, uśmiechu, zabawy, mięciutkiego dotyku, całusów i miłości bezwarunkowej, bez granic...
a wszystko to za sprawą jednej małej Istotki, która nasze życie zamieniła w raj.
byłam poruszona dzisiejszym dniem.
tak bardzo chciałam, żeby był wyjątkowy, radosny.
w końcu okazja do świętowania była szczególna - p i e r w s z a rocznica Urodzin Nataszki Naszej Kochanej
teraz, gdy noc już w pełni myślę o tym dniu szczególnym;
o tym, jak szybko minął;
o tym, jaka dzielna była Nacia, jak ślicznie wyglądała, ile radości sprawiało patrzenie na nią, ile wywołała ochów i achów;
przypominam sobie uśmiechy babć, dziadków, cioteczek, wujków i kuzynostwa;
czuję smak urodzinowych słodkości;
słyszę toast przez Mojego Męża wzniesiony...
teraz, gdy noc już w pełni wracam pamięcią do tych 365 dni, które całkowicie odmieniły moje życie, nadały mu nowy sens;
i nie dlatego, że wojownikiem stać się musiałam (choć to też nie pozostaje bez znaczenia),
ale dlatego, że zostałam M A T KĄ
już sobie nie wyobrażam życia bez uśmiechu Natusi o poranku, jej błękitnych oczu, przytulania się do niej, całowania w szyjkę i ślicznie skrojone usteczka; czuwania, żeby nic się jej nie stało, patrzenia,
jak śpi; śpiewania kołysanek oraz wspólnych zabaw, tańców, spacerów.
wierzę, że przez kolejne 365 dni a nawet ich tysięcy aż czternaście wciąż Matką będę...
może nie doskonałą, ale taką, co kocha do utraty tchu, co przytula, wspiera, łzy z policzków ociera, uśmiechem szarość świata przysłania i w czas, który zdaje się być pozbawiony sensu herbatę pyszną zrobi i jednym głębokim spojrzeniem nadzieję przywróci, serce rozweseli.
PS: na koniec wspomnień fotograficznych czar...









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz