poniedziałek, 13 grudnia 2010

poniedziałkowo, zimowo

dziś tak pięknie na świecie, śnieżnobiało...
parę dni temu przeglądałam kolekcję moich starych zdjęć.
uśmiechnęłam się i rozczuliłam oglądając zimowe zdjęcia rocznik 2009.
wtedy sił byłam pełna, jeszcze wszystko było normalne, szczęśliwe;
w brzuszku powoli rosła mała Fasolka...a jej mama w tym czasie szalała z bałwanami :)

wczoraj Natusi pokazaliśmy nasze ulubione zdjęcie z zimowej sesji
spojrzała na zdjęcie i przyglądając się białemu jegomościowi powiedziała: "tato"
uśmialiśmy się do łez.
a przy tym byliśmy spokojni, bo ostatnio Nacia do wszystkich mówi tato
cóż zrobić, taki etap rozwoju...fascynacja Tatą

życzę Wam spokojnego, pięknego dnia
Uśmiecham się do Was
On także...

poniedziałek, 6 grudnia 2010

długo milczałam. WYBACZCIE! Wiem, że czekaliście na informacje, co u nas, u mnie, u Naci, że zdjęć się nie mogliście doczekać.
milczałam, ale nie przestawałam o Was myśleć.
pewna ważna dla mnie osoba mówi, że brak wiadomości, to dobra wiadomość.
tak się więc Wam wytłumaczę.

mam się dobrze. cudownie mi w ten przedświąteczny czas.
cieszy mnie wspólnie z mężem zrobiony kalendarz adwentowy (to nowa, nowiuteńka tradycja w naszej rodzinie); prezentowe szaleństwo (ach co to dla mnie za radość), mikołajkowe serdeczności, rodzinne spotkania, uśmiech Naci na widok prezentów (tak pięknie cieszyć się to Moje Maleństwo potrafi), słowa, głosy Moich Przyjaciół.

jutro będę nieco słabsza, przede mną kolejny etap terapii; idę jednak do szpitala z głową i sercem pełnymi pięknych, kolorowych myśli; rano obudzi mnie uśmiech Nataszki a nocą do snu mnie utuli ciepło domu, spokojny oddech Mojej Córeczki, gorące ramiona męża...